Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 grudnia 2016

niedziela, 10 lipca 2016

Kwiatki

Pod nosem rosną mi dwie kobiety. Na razie takie małe... ale jakie już dziewczęce! (co wcale nie oznacza, że są cichutkie i delikatne, jak puch)
Niezwykła to radość.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Czas leci

Moje małe nadal są małe, ale wiem, że ten piękny stan nie będzie trwał wiecznie. Dlatego, chociaż czasem narzekam, cieszę się, że są, takie, jakie są.

czwartek, 10 grudnia 2015

Moc tulenia

Bardzo lubię ten etap rozwojowy, na którym teraz znajdują się moje dziewczyny. Rybka już mówi, ale jeszcze nie pyskuje, a Mała co prawda bije i gryzie, ale skubana, ma w sobie przy tym tyle uroku, że jakoś uchodzi jej to na sucho...

A przy tym jest jeszcze jedna, wyjątkowa sprawa.
Moc tulenia. 

piątek, 20 listopada 2015

Puzzle do pary "Mama i ja" - zwierzątka

Rybka ostatnio odkryła nową pasję - puzzle. Bardzo mnie to cieszy, bo od pewnego czasu próbowałam jej podsuwać różne puzzelki, ale nie interesowało ją to. Na wyrzuceniu z pudełka, tudzież sprawdzeniu, czy się da je nadgryźć ewentualnie zagiąć, się kończyło. I tak, miesiąc temu nawet się nimi nie zajęła przez  dwie minuty...

Już zaczynałam się, głupia, martwić - wiadomo, jak wiele rozwija w maluchu taka zabawa. Że koncentracja, cierpliwość, sprawność manualna, a nawet koordynacja ręka-oko i różne inne cuda. Tymczasem... Rybka do tej zabawy po prostu dorosła.

Pokochała puzzle!
A dziś o jednych z nich.


piątek, 13 listopada 2015

"Odgłosy dzikich zwierząt"

Tym razem przedstawiam Wam książkę, o której wcale nie jest głośno. I ja się temu dziwię. U nas w domu, odkąd się pojawiła - jest stale w użyciu. Niestety, już w strzępach, ale mam drugą w zapasie. Podaruję dziewczynkom, jak Mała przestanie drzeć papier.



czwartek, 12 listopada 2015

Najpiękniejsze słowo świata

Rybka mówi. Dużo. Często. Ciągle! 
Nie, że jakoś wybitnie. Myślę, że raczej w normie, jak na 2 - latkę. Ale mówi w ten uroczy, dziecięcy sposób, że od słuchania mięknie serce.

Mała też gada. Po swojemu. W normie, jak na roczniaka. Poza tym krąży i włazi, wyłazi wszędzie, gdzie się da (oraz tam, gdzie niby się nie da - też).

poniedziałek, 14 września 2015

Czereśniowa, moja miłość.

Ci, którzy nas znają, już wiedzą. Ci, którzy nie znają - mają właśnie okazję. Książki uwielbiamy. Mamy oczywiście te ulubione. A najulubieńsze są takie, które możemy czytać - oglądać całą rodziną. I dziś o pierwszym z brzegu przykładzie takich właśnie.



Czyli seria książek o ulicy Czereśniowej. 

sobota, 22 sierpnia 2015

Rybki są dzielne

Od dłuższego czasu przeżywałam kwestię powrotu do pracy. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że swoją pracę kocham (nie przesadzam, to jedno z tych miejsc, w których czuję, że chcę stawać się ciągle lepszym człowiekiem), ale własne dzieci zdecydowanie kocham znacznie bardziej. Świadomość, że będę musiała przeżyć bez nich (czy tam one beze mnie) kilka godzin mocno mnie stresowała przez ostatnie miesiące... 
I wreszcie stało się. 

niedziela, 10 maja 2015

Radości

Dziewczynki rosną. Zmieniają się. A ja łapię te chwile, żeby niczego nie pogubić. Wiem, jak ulotna jest pamięć ludzka, a czas nieubłagany. 

poniedziałek, 16 marca 2015

Słowniczek

Półtora roku, to podobno czas spokoju. Oddech przed buntem dwulatka. 
Muszę przyznać, że coś w tym jest.

środa, 4 marca 2015

:)

Staram się tutaj nie używać emotikonek (w notkach przynajmniej). Nie zaśmiecać bloga uśmieszkami i smutnymi minkami, bez których na co dzień tak trudno mi napisać SMS-a. A przecież to tak, jakby powrót do początków cywilizacji i pisma obrazkowego. Czy to też nie brak szacunku do odbiorcy - że nie ufam w to, iż zrozumie on poprawnie moją intencję, humor, kontekst? A może to tylko głupie przyzwyczajenie?

Tak, tak, to wszystko tylko dygresja. A miałam napisać tak: "Staram się tutaj nie używać emotikonek... ale tym razem nie wytrzymałam".

środa, 18 lutego 2015

Drugie dziecko

Znacie pewnie ten żart z tym, jak dziecko połknie monetę. No, że przy pierwszym dziecku rodzice pędzą do szpitala, przy drugim obserwują kupkę przez kilka dni, a przy trzecim... każą zwrócić z kieszonkowego. 
O tę trzecią opcję można zapytać Mamę Pietruszki, ale reszta zasadniczo się zgadza.

piątek, 23 stycznia 2015

Prysznic w wersji LUX

Nowej notki nie ma już niemal dwa tygodnie nie dlatego, że brakuje tematów lub chęci. Oj, nie. Po prostu rzeczywistość mi ucieka sprzed nosa i nie nadążam.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Sylwester rodzinny

Zawsze denerwowała mnie sylwestrowa presja. Już w listopadzie trzeba było się opędzać od pytań w stylu: "Gdzie idziesz na Sylwestra?". Nie, żebym propozycji miała aż tak wiele, ale po prostu była jakaś taka psychoza, że trzeba gdzieś iść. Każdy gdzieś szedł. Nie pamiętam, żebym wtedy usłyszała od kogoś, że tę noc spędza w domu (mam na myśli czasy od 15 roku życia aż do końca studiów). Był to też swego rodzaju temat zastępczy - coś jak pogoda. 

Jakże się to wszystko pozmieniało, kiedy człowiek - Wielorybka - został rodzicem!